Snejkuś obudził sie z lekkim bólem głowy, co wcale mnie nie dziwi bo w dzień piwka, wieczorem Lemon gin, a na dobranoc końcówka Whisky ;D szybkie śniadanie i ruszyliśmy w drogę, nie było sensu opóźniać wyjazdu, tym bardziej ze Nishanta miał jeszcze ok 200 km do Negombo ( po tym jak zawiózł nas do Mirissy)
Sama Mirissa to mała mieścina z hotelami, przy cudownej plaży! Zdecydowaliśmy sie na dobry hotel na te ostatnie dni, piękny widok mogliście zobaczyć na fb ;€ super wyszło to zdjęcie. Robione iPhone ;D pożegnaliśmy sie z Nishanta ( miałam łzy w oczach, bo to był super tydzien i naprawdę zaprzyjaźniliśmy sie z nim). Pózniej spacer po plaży, lunch w barze i powrót do hotelu zeby przebrać sie w plazowe ciuszki.
Mamy w planach zobaczyć delfiny i wieloryby, mamy tez nadzieje ze warunki bedą odpowiednie ( Nishanta tłumaczył jak musi wyglądać ocean zeby była szansa zobaczyć to, za co trzeba sporo zapłacić). Póki co my robimy za wielkie, białe wieloryby ;D po powrocie idziemy na dietę! Zaraz po tym jak najjemy się burgerow w Warburgerze, ja pomidorów i ogórków, kanapki z białego pieczywa i masła ;) i chyba poproszę mamę o mielone z buraczkami :D tak na zakończenie etapu obżarstwa ;)) jedzenie tutaj jest pyszne i tez sobie nie odmawiamy niczego ;) raczej juz nie będziemy pisać codziennie bo przed nami głownie leżing na plazingu i smażing :D mam nadzieje ze mimo wysokiego filtra troche opalenizny złapię ;)
Snejkus :
dodam tylko ze fale w oceanie są ogromne! az sie troche boje je atakowac. woda ciepla jak zupa!
.jpeg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz