poniedziałek, 25 stycznia 2016

Doha, Bangkok dzień 1 i 2

Mel :


24.01.2016 r
Dzień pierwszy

Jak powiedział pewien znany podróżnik Bilbo Bagins opuszczając  Śródziemie " myślę, że jestem gotów na kolejną przygodę" ... I mimo, że nasze podróże są nieco inne, to rownież uważam, że jesteśmy  gotowi na kolejna przygodę  ;-) Tak więc o 9.40 "załadowani" na samolot linii lotniczych Qatar ruszyliśmy z Warszawy w nieznane ;-)

Pierwszy przystanek - Doha.

Mieliśmy dużo, a nawet za dużo, czasu do kolejnego lotu więc skuszeni ceną wiz wyszliśmy na miasto.. Niestety późnym popołudniem nie wszystkie atrakcje są dostępne więc zakończyło sie na spacerach po rynku (Souq Waqif) i promenadą( The corniche) Przypomniało mi się, ze nasz aparat jak i osoba go obsługująca nie gwarantują pięknych zdjeć wykonanych nocą..

Krótko mówiąc - lipa w tym zakresie ale widoki ładne- musicie wierzyć na słowo ;-)

Na rynku zjedlismy kolacje chłonąc atmosferę miejsca (czułam sie trochę jak w Egipcie), ludzie poprzebierani w rożne stroje, występy, karaoke, itp przykre wrazenie zrobił na mnie targ ze zwierzętami,myślałam ze będą tylko ptaki (taka informacja była na jakimś blogu) ale były rownież króliki, koty, psy ...

Okropne widoki słodkich maluchów zamkniętych w klatkach ..i w sumie tyle wrażeń z Doha.. Lotnisko jest ogromne, ludzi jak na stadionie podczas meczu .. kanapka kosztuje ok 45 zł i mino ze obiecałam Slodziakowi ze wejdziemy tylko do jednego sklepu, nie dał namówić sie na Tiffaniego ;P

Drzemalismy w strefie ciszy na lezakach. Klimatyzację mają konkretną, co jednak ogólnie takie koczowanie nie jest czymś strasznym ( dla  mnie - "ciecia" na pewno ;-)

25.01.2016 r
Ruszyliśmy z Doha o 8.35- lotów w ciagu godziny jest  chyba cos okolo 50 bo doczekać sie było ciężko (na wyświetlenie naszego lotu na tablicy odlotów). Nigdy wcześniej nie leciałam tak ogromna maszyną i trochę się bałam ;-) czas lotu z doha to 5 h 40 min ( wawa - doha ok 5h) z wizami trochę zamieszania bo ludzi pełno, pózniej w taxi i do hostelu ;-) guest house standardów przeciętnych, nio ale za 6 noclegów koszt ok 360 zł więc grzechem byloby narzekać ;) ogólnie pierwsze wrazenie miasta pozytywne, mimo ze pełne sprzeczności (wiele biurowców ale i uliczek wyglądających jak slumsy, a w sumie nic nie widzieliśmy przeciez jeszcze ;-) Zameldowani wyszliśmy na jedną z popularniejszych uliczek Khao San Rd. Phat tai za 3 zł, piwko za 10.. Karaluch pod stołem i szczur grasujący pod pobliskimi stolicami gratis ;-) drugie piwko wypilismy w innym barze, z muzyka "na żywo" - europejskie hity ;-) mix ludzi, mix kultur i mix powodów, dla których ludzie to przyjeżdżają ( na przykładzie starszego pana i młodej tajki)

Czuje ze powrót do rzeczywistości po tych 3 tygodniach będzie ciężki Podróże kształcą ale i zmieniają światopogląd, zmieniają wartościowanie potrzeb ...Plan na jutro zrobiony i juz nie moge sie doczekać co przyniesie nowy dzień ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz