Mel :
10:05 Rauuu, rauu ... Spać!! Zaraz połknę gate nr 43... A tu jeszcze godzina do odlotu do pośredniego punktu .. Do Rzymu, a tam króciutki pobyt na terminalu nr 3. Teraz o tym, co najważniejsze - spakowani, przygotowani, nastawieni na nowe wrażenia! Ekscytacja miesza się z lękiem przed nieznanym.. Zdjęcia w przewodniku to zdecydowanie za mało zeby wiedziec co nas czeka... A czekac nas może wiele -niezapomnianych wrażeń oranoleptyczne ;) więc słabo przespaną noc zganiam z powiek bo czas zapomnieć o wygodzie naszego łóżka i poduszek ;-)
Snejkuś :
Z Warszawy wylatujemy o 11.20. 2,5h lotu do Rzymu. 2h przerwy i prosto do Colombo. Na miejscu będziemy okolo 4 rano czasu lokalnego. Przyda sie coś na sen w samolocie ;) You know what I mean . Bo Mel to na bank będzie Hobbisia oglądała :D Po raz 43533124 któryś
Szynszyl może będzie w tym czasie na Sri Lance. Ostry z niego podróżnik nie to co Kiciunia.
Następny post pewnie w środę. Jak dorwiemy jakiś net. I nie prześpimy calego dnia z powodu zmęczenia, upału ... lub rewolucji żołądkowych po curry którego mam zamiar spróbować w góra 3-4h po wylądowaniu :) Mel za to nastawia się na banany... i banany. Przez 2 tygodnie...
Sorki za bledy ale na tym malym netbooku totalnie nie da sie pisac...
Poniżej przywitanie Meluni na lotnisku.
.jpeg)
