Budzik zadzwonił o 1.25 w nocy ;( cieżko było nam wstać, tym bardziej ze czekał nas nocny spacer na Gore Adama. Lekko padał deszcz co tym bardziej nie było zachęcające ... I może zacznę od końca ta historie gdyż góra nie została przez nas zdobyta ;) a przez co, przez to ze ciamajdy z nas i nie zauwazlismy znaku pokszujacego właściwy kierunek ;)) co nie zmienia faktu, ze poszliśmy dalej i zrobiliśmy sobie 5km spacer, ciemna nocą w dżungli pól herbacianych i nie tylko ;) po ok 4,5 km skończyła sie nam droga, staliśmy zastanawiając sie WTF?!? Zobaczyliśmy światełka (jedyne światło na trasie to latarki) wiec postanowiliśmy zaczekać na innych wędrowców. A byli nimi Polacy (7 osob) i para irandczykow. Postanowiliśmy iść wspólnie jeszcze kawałek ale widac juz było ze idziemy zła droga, zeszliśmy wiec niżej i zobaczyliśmy rozgałęzienie wiec poszliśmy tAm. Droga jednak prowadzila do jakichs zabudowań, uprzejmy pan (mieszkający w tym domu zainteresowany rozmowami) wyszedł i wytłumaczył nam ze idziemy zupełnie źle i musimy zejść na sam dół! Podsumowując zrobiliśmy ponad 12 km po górach w deszczu w 3,5h nie w tym kierunku co trzeba ;)) byliśmy juz zmęczeni, nie zdążylibysmy juz na wschód słońca, świątynia odcisku stopy Buddy nie wydała nam sie na tyle ważna wiec wróciliśmy do hotelu ;) Ciamajdy z nas pierwszej klasy ;) na usprawiedliwienie ze nie widzieliśmy znaku dodam, ze było zupełnie ciemno, padało i latarką swiecilismy pod stopy zeby sie nie przewrócić ;)) w hotelu pospalismy jeszcze ze 3h ;)
Nishanta śmiał sie z nas troche ale był tez chyba zły na siebie ze nam nie wytłumaczył dokładniej czy coś .. Powiedział ze jest mu smutno i ze szkoda i ze tyle naszego trudu, a my sie śmiejemy ze to znak ze musimy przyjechać tu jeszcze raz ;) bedzie miał tez ciekawa historie dla kolejnych klientów, ci którzy ja poznają na pewno nie zabłądzą ;P także zasada "nic nie planuj" odnalazła sie w naszej rzeczywistości raz jeszcze ;)) co zrobic - życie ;) wracając kilka osób miało okazje zdejmować z nóg pijawki (Snejkuś jedna przyniósł nawet do hotelu - konkretnie noga krwawila ;) także na podsumowanie uprzedzam ze jeśli chcecie zobaczyć piękne widoki z tej góry o wschodzie słońca szukanie w Google ;)) hehe śmiejemy sie z nas cały dzień ;)
po śniadaniu ruszyliśmy dalej do Nuwara Elija. Widoki zapierają dech w piersiach! Plantacje herbaty w dolinach wyglądają niesamowicie!! Dziesiątki odcieni zieleni. Punktem programu była fabryka herbaty i degustacyja gotowego produktu, skończyło sie zakupami ;)) droga przez góry nie należy do najbardziej przyjemnych, co chwila w lewo, w prawo, w lewo, w prawo.. Modliło mnie aż troche ;( Nuwara Elija jest nazywana Mała Anglia i tez tak mniejscami wygląda dzięki domkom w stylu wiktoriańskim. Zrobiliśmy sobie wycieczkę na targ po owoce (Snejkuś postanowił spróbow wszystkich- testowalismy tu juz jablka drewniane, papaje, jack fruit, passion fruit, guawe, mango, banany, ananasy, kokosy, duriana) a pózniej rice & curry w jakimś barze. Za 3 porcje plus woda 1.5l zapłaciliśmy w przeliczeniu niecale 20 zł a można sie było naprawdę najeść! Jesteśmy juz w miejscowości Ella i na dzisia koniec ;) aż trudno uwierzyć ze juz tydzien za nami..
Snejkusia pierwszy kęs owocu Duriana ;-)
Ja po pierwszym kęsie pobiegłam wypluc to świństwo w najbliższe krzaki ;) Smierdzi i jeszcze gorzej smakuje, nie mam pojęcie czym się kucharze zachwycają?!?
Pozostałe owoce - pychotka ;)
Plantacje herbaty!
Tutaj, żeby udowodnić teze z poprzedniego postu, ze na Sri Lance psy na straganach sprzedają a Kicunia nic nie robi!
Zeby zrobić sobie zdjęcie też wypada zapłacic, dalismy równowartość 3 kg liści ;) Strasznie ciężka praca, ciężko poruszac się między drzewkami.
Snejkuś zastanawia się czy przejść na buddyzm, ale że wszystkie świątynie na wzgórzach i trzeba chodzić boso stwierdził, że nadal woli udawać że nie ma nas w domu gdy ksiądz chodzi z kolędą ;D
Snejkusia pierwszy kęs owocu Duriana ;-)
Ja po pierwszym kęsie pobiegłam wypluc to świństwo w najbliższe krzaki ;) Smierdzi i jeszcze gorzej smakuje, nie mam pojęcie czym się kucharze zachwycają?!?
Pozostałe owoce - pychotka ;)
Plantacje herbaty!
Tutaj, żeby udowodnić teze z poprzedniego postu, ze na Sri Lance psy na straganach sprzedają a Kicunia nic nie robi!
Zeby zrobić sobie zdjęcie też wypada zapłacic, dalismy równowartość 3 kg liści ;) Strasznie ciężka praca, ciężko poruszac się między drzewkami.
Snejkuś zastanawia się czy przejść na buddyzm, ale że wszystkie świątynie na wzgórzach i trzeba chodzić boso stwierdził, że nadal woli udawać że nie ma nas w domu gdy ksiądz chodzi z kolędą ;D
super widoki :-))
OdpowiedzUsuń