czwartek, 4 lutego 2016

Phi Phi, Patong


Poniedziałek :-)


Mimo ze hostel ładny, to spaliśmy słabo ;( bez klimy nie dało rady oddychać a z drugiej strony klima (ktora byla) mi na zdrowie tylko szkodzi.. Na szczęście to tylko jedna noc! O 10 mieliśmy taksówkę na prom. Taxi zamawialiśmy przez hotel więc pewnie przepłaciliśmy bo 30 zł wyszło za moze 3 km. Prom podobny do tego, którym płynèliśmy w HongKongu.. Większość pasazerow stanowili Chińczycy, mnie zmulilo i zdrzemnęlam sie trochę a Słodziak szalał na najwyzszym widokowym pokładzie z Changiem ;-) efekt taki, ze ma buzie w buraczanem kolorze ;-) ja za jego namową tez wyszłam na trochę i tez teraz cierpię ;-( na Phi Phi ludzi mnóstwo, upał okropny i ogólnie zamieszkanie. Na szczęście całkiem szybko znaleźliśmy przedstawiciela "hotelu" docelowego. Chwila czekania na pozostałych gości i mniejsza juz łódka płynelismy do Relax Beach resort ;-) widoki piękne, ja na załączonych zdjęciach ;-) ceny w restauracji wyższe niz w Bangkoku ale jeszcze znośne. Chociaż jedzenie dla mnie gorsze niz w ten veganskiej knajpie, o której pisałam wcześniej...



Wtorek + Środa + Czwartek



Pisząc ten post musiałam najpierw zapytać sie Slodziaka jaki mamy dzien tygodnia ;-) przyznam, że urozmaicony urlop sprawił że zresetowałam się totalnie. odnoszę wrażenie, że nasze wakacje trwają juz bardzo długo ;-)



W Relax Beach Resort było strasznie słabe wifi wiec nawet nie próbowałam aktualizować bloga.



Nasz bungalowy domek z widokiem na morze był usytuowany idealnie, na tyle blisko restauracji i plazy żeby sie nie nachodzić ale i na tyle daleko zeby było spokojnie.. Zdjęcia pokażą jak wyglądał w środku ;-) owszem grasowały robaki i rożne jaszczurki (a pózniej nawet małpy buszowaly na tarasie - wracajac z obiadu napotkalismy ich okolo kilkudziesieciu przy naszym domku - ale wszystko to tworzy niepowtarzalny klimat. Osobiście pokusze sie o stwierdzenie, ze jak plazing to tylko juz w takim stylu i klimacie. Nie wyobrażam sobie wychodzić na plaże z wielkiego hotelu przy ruchliwej ulicy (Nio chyba ze z 5* ;-) dni minęły spokojnie i bardzo leniwie, woda ciepła jak zupa i zachęcała do pływania z maską! Ja na początku chciałam postawić na opalanie sie ale było to wyzwanie jak ma sie spalone: dekolt, plecy do łopatek i uda?!?( uroki przebywania na górnym pokładzie promu) wypożyczanie maski 5 zł wiec dobrze ze nie braliśmy swoich bo to jednak sporo miejsca w bagażu. Gości ogólnie nie było pewnie nawet 100, domków jest chyba 30. Na początku byliśmy jedynymi Polakami, pózniej dojechała jakaś rodzina. Przekrój  ludzi rożny od starszych par damsko-męskich, młodych par gejów przez rodziny z dziećmi (nawet z takim kilku m-cznym) w środę wzięliśmy wycieczkę na pół dnia. Byliśmy na Maya Beach (gdzie kręcony był film Beach z Leonadro diCaprio), pływalismy w maskach na rafie (widziałam małego rekina, przez sekundę spanikowałam bo przeszła mi mysl, ze moze jego mamusia jest gdzies w pobliżu ;-) wrazenie rewelacyjne, bardzo duzo kolorowych ryb az rafa przy naszych bungalach wydała sie pózniej słaba ;P byliśmy tez na plazy małp (które już chyba tylko siedzą i czekają na turystów,bo dostają wtedy jedzenie i picie ku uciesze robiących zdjęcia ;-) tylko 3 dni takigo wypoczynku, z jednej strony trochę za mało bo cudowna odmiana po tlocznym i głośnym Bangkoku ale moze lepiej czuć niedosyt niz zacząć sie tam nudzić... Ja zafundowałam sobie 2x masaż i mogłabym tak codziennie! Leżysz, patrzysz na fale, słyszysz dobiagajaca z baru spokojna muzykę - Relax w czystej postaci ;-) Rano o 8:00 płynelismy longboatem juz do portu w Phuket i jesteśmy juz w Patongu . Klimat bułgarski trochę, mieścina mocno turystyczna i pełno Rosjan. Nawet menu jest robione w ich języku i kelner w knajpie dziękował nam "spasiba" ;-) jutro o 11 mamy z hotelu busa na lotnisko także kolejny post juz z Singapuru ;-))))

zdjęcia trochę wymieszane, zgrywaliśmy z aparatu i telefonów więc mogą się też trochę powtarzać ;-)



































































































































































3 komentarze:

  1. Snejku - do Europy Cię nie wpuszczą z taką gębą! Weź się człowieku ogarnij trochę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to nie? Jeszcze na rozruch Angela da 1000 EUro co miesiąc!!! I mieszkanie. Swoje wynajmę.

      Usuń
    2. Tu Mel - panie Hrabio: hahahhahahahahahahhaha :-)

      Usuń