Czwartek - aktualizacja!
Wieczorem wyszliśmy jeszcze coś zjeść i ewentualnie na drinka ;-) skoczyło się tradycyjnym "nic nie planuj".. Najpierw trafiliśmy na bazar z jedzeniem i tu Slodziakowi oczy rozbłysły niczym gwiazdy .. Dużo i różnorodnie, tak bym opisała całe to miejsce! Udało nam sie znaleźć pączki, które je zjadłam a Słodziak delektował sie np mięsem krokodyla .. Miał jeszcze smak na rybkę ale w końcu odpuścił.. Naszym celem była teraz ulica rozrywki. Rozrywka przez wielkie a raczej gigantyczne R moze scharakteryzować to miejsce.. Setki turystwow, lokal za lokalem.. Khao San w Bangkoku to przedszkole..
Bary, bary otwarte ze striptizem, bary z witrynami ( a w witrynach dziewczyny na huśtawkach), dyskoteki, transwestyci przebrani jak na rewie, uliczni tancerze, magicy, prostytutki, naganiacze, naciągacze, sprzedawcy różności.. Kuszące promocje skusiły nas do kilku miejsc na drinki.. Podsumowując - były tańce, śpiewańce i powrót ok 3..





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz